poniedziałek, 28 października 2019

Potrzebuję dłuższej doby

Tia. Zaczął się pierwszy semestr. Podobno najcięższy. Nie tylko dlatego, że studia to zupełnie inny system nauki, inne traktowanie studentów niż uczniów, ale dlatego, że po prostu jest najbardziej uciążliwy pod względem rozkładu zajęć.

Wyczytałam gdzieś, że na studiach położniczych siedzi się na uczelni od rana do nocy. Stwierdziłam, że to niemożliwe. No bo niby jak?! Już wam mówię jak. Zaczynasz zajęcia o 7:30, potem masz dwie godziny wolnego (bo te zajęcia już się skończyły), potem kolejne zajęcia i kolejne 2 godziny wolnego (od grudnia zajęcia), na koniec zajęcia do 18:30. BUM! Jestem w domu po 19, a wyszłam o 7:00! Także ten... to możliwe. Oczywiście nie każdy dzień tak wygląda, to był przykładowo mój wtorek. A w poniedziałki mam na 10:30, potem masę wolnego i dwa wykłady 16-21. Tak, do 21:00.

Ilość zajęć wcale nie jest najgorsza. Te przerwy są.  Co innego mieć zajęcia ciurkiem od 8 do 15,a co innego mieć takie dzikie dziury. Na początku sądziłam, że będę się w trakcie tych przerw uczyć. Ale powrót do mieszkania jest czasowo nieopłacalny (kooorki), a przerwy mam w godzinach, by coś zjeść, albo w takich miejscach, że nie ma gdzie się uczyć. A jak już was jest więcej, to zapomnijcie o uczeniu się. Będziecie rozmawiać. Chyba, że razem coś powtarzacie (co nam się do tej pory nie zdarzyło). Aczkolwiek ciężko rozmawiać np. o odleżynach w kawiarni.

Tak więc wracam do domu zmęczona po całym dniu i porannym wstawaniu, a tu jeszcze muszę coś zjeść, pouczyć na kolejne dni i ogarniać na bieżąco materiały z wykładów. I ciągle wisi nade mną widmo e-learningów z biochemii.

Ale poza tym, to jestem bardzo zadowolona z tego, jakie studia wybrałam. Zajęcia (kierunkowe przede wszystkim) są niesamowicie ciekawe i powiedziałabym, że się ich uczy nawet przyjemnie. Wiadomo, istnieje biofizyka (ZALICZYŁAM!), anatomia, mikrobiologia, czy biochemia, które... są. I jak dobrze się o nich słucha, tak uczenie się ich spędza mi sen z powiek. Bo jeżeli nie zdawałaś biologii na maturze przez bakterie i pasożyty, a masz mieć z nich egzamin na sesji  i kolokwia na zajęciach, to pozostaje jedynie ciężka harówa i silne samozaparcie (które, de facto, bardzo by mi się teraz przydało).

Ale wiecie; co nas nie zabije to nas wzmocni. Zakasamy rękawy i do pracy!

czwartek, 3 października 2019

Nareszcie informacje!

Nareszcie, to ja piszę post.
Tyle było zamieszania z przeprowadzką, że nie miałam kiedy siąść na spokojnie do laptopa.

Jak dobrze wiecie, dziekanat trzymał nas w niepewności baaardzo długo. Któregoś pięknego dnia, w okolicach 20 września, dostaliśmy plan zajęć i wykładów! Jej! Krok pierwszy. Jednak co mi po planie, skoro nie wiem do jakiej grupy należę 😬. No nic, posprawdzałam jakie mam zajęcia, kiedy się zaczynają i kończą oraz gdzie się odbywają (nie było warto się przywiązywać, wkradł się błąd i okazało się, że wcale nie mamy tyle zajęć na kampusie Banacha, ponieważ w drugim semestrze zeszłego roku Zakład Dydaktyki Ginekologiczno-Położniczej przeniósł się na Litewską, ok. 20 minut autobusem od WUM). A potem znowu czekałam, nałogowo odświeżając pocztę.

23 września, 12:41
Chwila nadeszła, dostaliśmy informację od pani z dziekanatu (dygresja: nasza jest całkiem miła, przynajmniej na razie). Przesłała nam podział na grupy, informację odnośnie legitymacji i zaświadczeń lekarskich (WZW i nosicielstwo dostarczyć dopiero, gdy ona powie). Otwieram plik z grupami iiiii...
Nic.
Widzę numery albumów, ale żadnych nazwisk. Grupy są alfabetyczne, i nawet dobrze wytypowałam, że będę w 3. Jednak nie byłam tego pewna, a dodatkowo podział jest bardziej skomplikowany. Wróciłam do maila. Aby dowiedzieć się jaki mamy numer albumu trzeba było zadzwonić lub wysłać maila. Ja dzwonić nie lubię, a do obcych to już szczególnie. Napisałam więc maila. I jak dobrze, że to zrobiłam. Koleżanka z grupy dodzwoniła się dopiero dwa dni później, a ja informację miałam do 30 minut od wysłania maila.

Jak wygląda podział na grupy? Możliwe, że pomylę nazwy, ale:

  • Grupy o pełnych numerach, np. 3 to grupy dziekańskie/seminaryjne. Są to 24-osobowe grupy. Jak nazwa wskazuje, mamy wspólnie seminaria np. z Podstaw Opieki Położniczej, czy neonatologii oraz angielski

  • Grupy z literką a lub b, np. 3b to grupy półdziekańskie/półseminaryjne. 12-osobowe. W takiej grupie mamy ćwiczenia z biofizyki i anatomii

  • Grupy z literką c lub d lub e, np. 3e to grupy /nie pamiętam nazwy, ale chyba ⇒/ ćwiczeniowe. Grupy 8-osobowe. W takim składzie mamy pozostałe ćwiczenia, np. z POP, PP, neonatologii

Na wykłady chodzimy wszyscy jednocześnie, cały rok. Są jednak takie zajęcia jak genetyka, mikrobiologia i parazytologia, które zaczynają się jako wykład, a po jakimś czasie zmieniają się w ćwiczenia. I one są dla całego roku jednocześnie. Na planie to wygląda co najmniej dziko i dezorientująco, ale jak się pomyśli troszkę i porówna z plikiem wykładów, to jest to do ogarnięcia.
O planie zajęć chyba wypadałoby napisać osobny post.

Razem z numerem albumu dostaliśmy dostęp do wirtualnego dziekanatu. Przy pierwszym logowaniu numer albumu to login, a pesel to hasło. Następnie trzeba kliknąć "przypomnij/aktywuj hasło". Wtedy na waszego maila przychodzi link aktywacyjny.
Znajdziecie też tam numer rachunku  (dane studenta➝finanse⇝rachunek "dokumenty"), na który wpłacić należy opłatę legitymacyjną (w 2019 22zł). Z dowodem wpłaty zgłaszacie się na początku października w dziekanacie po legitymację i podpisanie ślubowania. Legitymacja oprócz zniżek na bilety daje również dostęp do szatni. Inaczej czekacie, jak my, aż ktoś się nad wami zlituje i ją otworzy 😁

Jak już wiedzieliśmy do której grupy seminaryjnej należymy, powstały grupy facebookowe, dzięki którym m.in. odnalazłyśmy się na adapciaku (w ogóle, dostaliśmy tam opaski, dzięki którym rozpoznawanie osób z położnictwa szło lepiej i cudowne kalendarze)





 Kolejną porcję (ogromną!) informacji dostałam na dniu adaptacyjnym, a konkretnie na spotkaniu kierunkowym.
Co ważniejszego zapamiętałam:
Mundurki (przez siostrę i serial ciągle ciśnie mi się na usta słowo scrubsy) musimy mieć takie same (biała góra, jednokolorowy dół, np. bordowy, oraz białe buty, takie croxy/buty medyczne, coś w tym guście) i najlepiej zamawiać ubrania razem całym rokiem.
Paznokcie mają być maksymalnie krótkie (niewystające za opuszek) i zupełnie czyste. To jest wymóg sanepidu, a nie wymysł uczelni.
Książki i skrypty polecać nam będą na zajęciach.
Istnieje takie coś jak ibuk libra, gdzie mamy dostęp do książek online, w bibliotece również są.
Każdy student WUM ma darmowy dostęp do Office'a. Word, Exel, te sprawy.
Wytłumaczyli nam jak czytać nasz plan.
Odpowiednie materiały wyślą nam na dysk (zakłada się maila rocznika).
Mamy nie kupować notatek, bo to rozbój w biały dzień, wszystko dostaniemy na dysk.
Wf jest dopiero w  trakcie drugiego roku.
Do szpitala wchodzimy po majówce, jeżeli ładnie pozaliczamy w kwietniu odpowiednie rzeczy.
I generalnie opowiedzieli troszkę o studiach.

I na razie to chyba tyle informacji 😊

PS Inauguracja jest nudna i nie trzeba na nią iść. Ale chór śpiewa bardzo ładnie 💖 Wiedzieliście, że nasza uczelnia ma hymn?