Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekrutacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekrutacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 września 2019

ŚUMowe początki

Nie, nie pomyliłam się. ŚUMowe. Jedna z moich najlepszych przyjaciółek, tak jak ja, wybrała położnictwo. Wybrała jednak Śląski Uniwersytet Medyczny.

Podczas rekrutacji 2019 brano pod uwagę dwa przedmioty:
  • j.polski, pisemny, p. podstawowy LUB j. obcy nowożytni, ustny
  • dowolny przedmiot, dowolny poziom 
Nie można jednak wybrać jednocześnie tego samego języka w obu grupach (np. angielskiego)
Poziom rozszerzony jest liczony z przelicznikiem 1.5 (dlatego wpisuje się np. 150 punktów z podstawowego egzaminu)
Generalnie strona jest bardzo przejrzysta i wszystko jest do doczytania :D Daty, wszystko.
Moja historia z ŚUMem kończy się 12 lipca (wyniki ŚUMu i WUMu), ale podpytałam moją ŚUMową przyjaciółkę o jej początki. Jedynie przyszedł do mnie jeszcze list informujący mnie o tym, że skoro nie dostarczyłam dokumentów, to zostaję skreślona z listy kandydatów.

Dokumenty (oraz opis teczki), które należy zawieźć, są wypisane na stronie rekrutacji (po zalogowaniu). ŚUMowa spędziła na uczelni około 30 minut. Podbijają tam również skierowanie do lekarza medycyny pracy.

Na facebooku znalazła grupę dla położnictwa 2019 (stworzoną przez rocznik wyżej), przez tę grupę utworzono również czat grupowy.
Starszy rocznik dał im tam znać co muszą posiadać (bluza medyczna i spodnie/spódnica medyczne, buty medyczne, czepek, fartuch lekarski i prosektoryjny  (wszystko BIAŁE), zegarek pielęgniarski i identyfikatory) Ubrania będą zamawiać grupowo później, ale na razie muszą posiadać własny zestaw.

Któraś ze studentek jest w kontakcie z dziekanatem i przesłała reszcie grupy wiadomość, że mogą wybrać z kim chcą być w grupie i w miarę możliwości będzie to brane pod uwagę

Początkiem września musieli zawieść potwierdzenie wpłaty za legitymację. ŚUMowa wykazała się nadgorliwością (bądź niewiedzą odnośnie godzin pracy dziekanatu :D, wybierzcie sami) i była na miejscu prawie godzinę przed czasem. Czy ta nieświadoma decyzja była zła? Nie powiedziałabym. Kolejka urosła na dwa piętra po schodach. Serio.

Teraz ŚUMowe pierwszaczki czeka szkolenie biblioteczne dla chętnych i najprawdopodobniej witajcie studia!

Jeśli chodzi o mieszkanie, to najlepiej szukać na Ligocie, blisko ŚUMu, bo zajęcia odbywają się przede wszystkim właśnie tam. Jest jednak opcja, że zajęcia będą na Ochojcu albo w Zabrzu. (Nie to, co nasz szalony WUM, od początku dwa kampusy, tysiąc lokalizacji :D)

środa, 7 sierpnia 2019

Jestem studentką!

Ta myśl ciągle jeszcze do mnie na dobre nie dotarła.
I raczej nie dotrze aż do momentu przeprowadzki do Warszawy i pierwszych zajęć na uczelni.

Kilka słów o mnie, tak na początek.
Pochodzę z południa Polski i do szkoły chodziłam w moim rodzinnym mieście. Tam też wpadłam na szalony pomysł wybrania profilu biol-chem-mat w liceum. Te 3 lata owocowały w gorsze i lepsze chwile, ale ostatecznie wszystko pięknie pozdawałam i przyszedł czas na maturę. Zdawałam rozszerzoną matematykę i angielski. Nie zdawałam ani biologii, ani chemii. Biologii po tych wszystkich roślinach i protistach najzwyczajniej w świecie się (niepotrzebnie) wystraszyłam. O chemii lepiej nie wspominać, bo tej bym na maturze po prostu nie zdała. Jak ja wyciągnęłam ocenę na 3 to dalej nie wiem.
Maturę zdałam i to całkiem nieźle. Mój rocznik miał niesamowicie prostą rozszerzoną matematykę i to mnie trochę uratowało. Ale na poważnie, nie taki diabeł straszny jakim go malują 😏.

Przez większość maturalnej klasy zamierzałam iść na pedagogikę przedszkolną. Samoistnie w okolicach lutego mi przeszło. Spotkałam wtedy moją znajomą stewardessę i przez długi czas chciałam iść w jej ślady. Prawie złożyłam papiery na obcą filologię, gdy po raz kolejny mi przeszło. Tak więc był maj, a ja bez pomysłu co chcę robić w życiu. Gdzieś z tyłu głowy miałam to, że zawsze chciałam biegać w odzieży medycznej. Jako dzieci często bawiłyśmy się z siostrą w szpital (ona teraz studiuje medycynę 😁 ), oglądałam medyczne seriale. Któregoś dnia mama z siostrą zapytały mnie, co sądzę o położnictwie. Byłam jeszcze na etapie stewardessy, więc odrzuciłam pomysł. Powtórzyły pytanie w maju. Wtedy przemyślałam sprawę ma poważnie i koniec końców uznałam ten zawód za magiczny i wdzięczny. Siostra mnie utwierdziła w moim przekonaniu (akurat miała zajęcia na ginekologii, porodówce).

Brak zdawanej biologii na wstępie odrzucił mi kilka uczelni. Została mi właśnie Warszawa, Katowice, Białystok, Bydgoszcz i chyba Poznań. Papiery złożyłam na pierwsze trzy uczelnie.
WUM wymagał w 2019 podstawowy polski, ustny obcy (zaznaczyć podstawę i wpisać wynik z ustnego!) i coś dodatkowego rozszerzonego. Kilka dodatkowych przedmiotów było liczone x1.4. Matematyka nie 😑

12 lipca to dla mnie bardzo ważna data. Ogłoszenie wyników ŚUMu i WUMu. Warszawa była pierwsza i zdecydowanie bardziej wyczekana. Dostałam się z pierwszych list. To był szok. Obstawiałam drugą listę. Kilka dni później grzecznie zawiozłam dokumenty (dowód, świadectwo maturalne i jego domowa kserokopia, reszta była do uzupełnienia na miejscu, opis teczki również). Spędziłam tam 3 godziny. Myślałam, że wykorkuję. Ale wszystko ładnie poszło i oficjalnie zostałam studentką położnictwa Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czyli najprostsze za mną 😂