Stwierdziłam, że jeżeli tylko nie muszę, to nie będę więcej dźwigać niepotrzebnych kilogramów w torebce (która i tak zawsze waży tonę, naprawdę nie wiem jak...). Notatki można przecież robić na luźnych kartkach, a potem segregować je do odpowiednich teczek. Czy to była dobra decyzja? Tak i nie, ale o tym później.
W jednym z pierwszych postów pisałam o tym, co powinno się wiedzieć, gdy wybiera się na położnictwo na WUM. Teraz trochę rozszerzę listę "Poradnika dla pierwszaczków".

Ubrania
Mundurek wymagany jest jedynie na ćwiczeniach. Zamawia się go wspólnie z całym rokiem. Całość organizuje ktoś z wyższych roczników. Ustalacie sobie, jaki kolor mundurka będziecie nosić, cały rok musi zakupić taki sam kolor, zazwyczaj są to bordowe spodnie i biała góra z bordową lamówką (tak jak na zdjęciu), takie połączenie wygląda moim zdaniem całkiem ładnie. Oczywiście można sobie mundurek sprawić samemu (we właściwym kolorze!), ale nie uważam, by to miało na początku sens, tym bardziej, że zamawiając razem, macie zniżkę. Osobiście polecam zamówić sobie dwa zestawy. Na praktykach warto mieć jeden dodatkowy w szafce, a w ciągu roku jest to po prostu wygodne, bo nie musicie się martwić, czy mundurek zdąży wam wyschnąć na następny dzień. Ja wzięłam dwa zestawy i dodatkową górę, byłam zadowolona z tej ilości (praktyk nie miałam, więc tu się nie wypowiem).
Jeżeli jest wam zimno, to raczej polecam rozpinane sweterki, bo łatwiej je zdjąć do mierzenia ciśnienia, niż podwijać długi rękaw bluzki, którą macie pod bluzą medyczną. Zdarzyło mi się jednak chodzić w jednym i drugim, ale na podstawy pielęgniarstwa starałam się mieć zawsze odsłonięte ręce.
Dopóki mundurków nie dostaniecie (około miesiąca), to na ćwiczenia chodzicie w białych bluzkach z krótkim rękawem i czarnych spodniach.
Buty medyczne powinniście mieć już na samym początku. Kupujecie je oczywiście indywidualnie. Muszą one być łatwe w czyszczeniu, dlatego takie "typu crocsy" są bardzo popularne. Najlepiej białe, ale Dr. Cichobieg jest dopuszczalny, dużo osób biega w ich bociankach. I pamiętajcie, buty muszą być wygodne. Przyjdzie czas, gdy spędzicie w nich 12 godzin. Moje widzicie na zdjęciu.
Na mikrobiologię i parazytologię potrzebujecie biały fartuch. Często sprzedają je roczniki wyżej. Możecie zamówić je też razem z mundurkami, ale nie wiem jak długo się na nie czeka.
Na anatomii nie wchodzicie do prosektorium, więc tam ubrani jesteście normalnie.
Książki
Tak, jak pisałam w podlinkowanym wyżej poście, na pierwszych zajęciach dowiecie się dokładnie jakich książek potrzebujecie i czy w ogóle. Bardzo często korzystamy ze skryptów z uczelnianego wydawnictwa, które możecie kupić w Skrypciarni na kampusie Banacha (Przyjmują tylko gotówkę!). Z książek, które powinniście mieć na własność, to na pewno "Położnictwo w teorii i praktyce" na TPIPP (bardzo szybko znikają ze skrypciarni) i "English for Midwifes" na język angielski (my zamawiałyśmy grupą) oraz "Neonatologia. Praktyczne umiejętności w opiece nad noworodkiem". Od starszych roczników warto kupić skrypt do mikrobiologii i parazytologii, do biofizyki i zbiór pytań na genetykę (je również znajdziecie w skrypciarni). Ćwiczenia do parazytologii i mikrobiologii (dwa różne) kupcie dopiero po pierwszych wykładach, ponieważ może się zmienić ich zawartość. Książki do innych przedmiotów znajdziecie w bibliotece i na IBUKu. A jeśli chodzi o książkę do anatomii, to nie mam pojęcia, co będzie dobrym wyborem (testy, testy, testy 😜). Ja korzystałam ze Skawin z UJ, ponieważ miałam je od siostry, lubiłam je. Wiem, że dużo osób korzysta z Pituchowej, Woźniaka lub innych. Oficjalnie podpieramy się Bochenkiem.
Dodatkowo polecam "Udany poród" wydawnictwa PZWL. Moim zdaniem obowiązkowa pozycja. Mam wrażenie, że zdaniem większości studentek położnictwa udzielających się w social mediach, również.
Notatki
Tutaj panuje kompletna dowolność. Możecie mieć osobny zeszyt do każdego przedmiotu, możecie mieć luźne kartki, możecie mieć zeszyty tylko do przedmiotów, na których dużo się pisze (Techniki!), albo pisać na zajęciach na szybko na kartkach, lub robić zdjęcia slajdów (musicie pytać wykładowców, czy można, często nie), a potem ładnie przepisywać do zeszytu. Widziałam, że część dziewczyn robiła na wykładach notatki na laptopie. Nie pamiętam, czy na każdym wykładzie było to dozwolone. Pamiętam, że klikanie mnie wkurzało 😐.
Z perspektywy czasu ja jednak założyłabym zeszyt z Technik, a z reszty pisałabym na luźnych kartkach, tak jak robiłam.
Co do tych kartek... Na zdjęciu widzicie, co uważam za warte posiadania, jeżeli wybierzecie taką formę.
Teczkę z przegródkami podpatrzyłam u koleżanki i zazdrościłam przez bardzo długi czas. Na ten rok kupiłam własną. Każdy przedmiot danego dnia ma swoją przegródkę, notatki nie pomieszają się. Mnie mieszały się bardzo często...
Twarda podkładka to coś, bez czego ja bym oszalała. Bardzo nie lubię pisać na kartce, która dotyka biurka czy stoliczka. Do tej pory nosiłam ze sobą tę zamykaną, bo kartki mi się nie podwijały. Teraz będę jej używać w pociągu, a na zajęcia nosić będę tę "jednoczęściową". Kartki będą w teczce, więc się nie pomną.
Duże teczki lub segregatory. Spięte materiały, notatki wkładam do takich teczek. Każdy przedmiot ma swoją teczkę, grubszą, cieńszą, lub skoroszyt. Dzięki temu mam posegregowane notatki. Najgrubsze kupiłam dopiero w tym roku dla PiOP-u i technik (chyba, że jednak stworzę ten zeszyt... wtedy będę mieć jedną zapasową).
Drobne rzeczy
Kredki. Obowiązkowo miejcie ze sobą kredki. Przydadzą się wam na mikrobiologii, bo w ćwiczeniach należy czasami narysować to, co widzicie pod mikroskopem. Pierwszy miesiąc pożyczałam od koleżanek (bo swoje oczywiście zostawiłam w Bielsku, po co komu kredki na studiach...), ale to jest uciążliwe.
Długopisy: niebieski, czerwony, zielony. Do tej pory używałam niebieskiego i czerwonego, przy czym tego drugiego użyłam tylko na PP i do robienia notatek, ale jest ważną rzeczą na praktykach. Zielony, jeśli się nie mylę, też. Nie zapomnijcie o milionie niebieskich/czarnych wkładów do długopisów. Lubią się niespodziewanie kończyć.
Zakreślacze i cienkopisy do sporządzania notatek zawsze się przydają. Ja lubię też znaczniki, do oznaczenia danej strony w książce.
Zszywacze i spinacze są bardzo pomocne przy segregacji notatek.
Identyfikator. Potrzebowałyśmy go na początku na PP. Do zrobienia samemu. Taki bardziej oficjalny będzie na pewno potrzebny na praktyki.
Na praktykach potrzebować będziecie też małego, mieszczącego się w kieszeni, notesika na notatki dotyczące pacjentek i ich szkrabów.
Pendrive to kolejna rzecz, którą zostawiłam w Bielsku, a była mi potrzebna już w październiku.
Kalendarz. Nie myślałam, że będę tą osobą, która wszędzie biega z papierowym kalendarzem. Pewnie gdybym nie dostała go na adapciaku, to nawet nie wiedziałabym, jak bardzo jest mi potrzebny. Zapisywałam tam plan na każdy tydzień, był bardziej czytelny. Przy przesuwaniu zajęć, warto mieć go pod ręką. Wpisywałam tam również wszystkie kolokwia, przypomnienie o kupnie biletu, generalnie wszystko, co było warte uwagi. Ważne, by kalendarz był niegruby, aby zawsze się zmieścił do torebki i nie ważył tony.
Coś do spinania włosów zawsze warto mieć w torebce. Jako była tancerka, zawsze mam kilka wsuwek i gumek do włosów przy sobie, stary nawyk. Często ratowało mnie to, gdy orientowałam się, że mam rozpuszczone włosy, a zaraz zaczynam np. ćwiczenia z PP. A to, ile razy pożyczyłam te akcesoria innym, to nie zliczę.
Jak widać, nie zginęłam, nie posiadając od razu (lub w ogóle) części z tych rzeczy, ale zdecydowanie byłabym wdzięczna, gdyby mi ktoś uświadomił, co może mi się przydać na zajęciach i wspomniał np. o kredkach, których poprzednim razem używałam w gimnazjum... Bo na taki pendrive mogłam w sumie wpaść 😂