Praktyki indywidualne, czyli te, które zazwyczaj odbywamy w wakacje, załatwiamy sobie sami. I powiem szczerze, że trochę czasu trzeba na to poświęcić.
Najważniejsza zasada, to na pewno "zacznij załatwiać takie sprawy szybko", najlepiej w marcu lub kwietniu.
Może to kwestia tego roku, gdzie mój rocznik odbywa również zaległe praktyki z 1 roku, może jest tak zawsze, ale w Warszawie w chwili obecnej znalezienie szpitala, który ma jeszcze miejsca na lipiec i sierpień, jest chyba niemożliwe. Dlatego warto "zarezerwować" sobie miejsce w wymarzonym szpitalu.
Ja postanowiłam odbyć prawie całe praktyki w mieście rodzinnym, które nie jest miastem typowo akademickim (a przynajmniej nie ma tam kierunku położnictwo). Jedynie oddział położniczy i noworodkowy (z pierwszego roku) robiłam w Warszawie. Wybrałam szpital, w którym byłam na zajęciach w styczniu, a dodatkowo taki, w którym pierwszy rok nie ma praktyk uczelnianych. Dzięki temu dyżury mam również w ciągu tygodnia, nie tylko w weekendy.
Ale od początku.
W pewien magiczny dzień Pani z dziekanatu wydaje nam skierowania na praktyki zawodowe. Jest na nich wypisane dokładnie ile godzin dydaktycznych z danego przedmiotu musimy wyrobić. Przykładowo: Po pierwszym roku z przedmiotu POP mamy do wyrobienia 80h dydaktycznych, co w przeliczeniu daje 60h zegarowych, czyli 5 dyżurów.
Dyżury nocne są dopuszczane, jak najbardziej! Liczą się nawet podwójnie, szybciej można wyrobić potrzebne godziny.
Szpitale wymagają różnych dokumentów w procesie rekrutacji na praktyki. Takie informacje znajdzie się na stronie szpitala, dzwoniąc do osoby odpowiedzialnej za praktyki lub pocztą pantoflową od innych studentów.
Prawie wszystkie szpitale w Warszawie mają podpisaną umowę z Uniwersytetem, więc wystarczy wysłać mailowo (lub dostarczyć osobiście) ręcznie podpisane podanie z zakresem dat, skierowanie, potwierdzenie badań sanitarno-epidemiologicznych oraz potwierdzenie ubezpieczenia (OC medyczne i OP, resztę zapewnia uniwersytet). Studenci WUM korzystają najczęściej z tego ubezpieczenia (pakiet 3). W moim przypadku tyle wystarczyło. Wiem, że w innych szpitalach potrzeba było więcej dokumentów lub konkretne formularze podań do wypełnienia. Czasami potrzeba zgody oddziałowej, prezesa/dyrektora szpitala, więc trochę biegania jest, ale wszystko do zrobienia.
Następnym krokiem jest ustalenie dat dyżurów i pojawienie się na nich 😄.
Co należy zrobić w sytuacji, gdy praktyki chcemy odbywać poza Warszawą? Sprawa się odrobinę komplikuje, ponieważ szpital musi podpisać umowę z Uniwersytetem.
U mnie wyglądało to tak, że zaczęłam od wykonania telefonu do działu szkoleń w szpitalu, by dowiedzieć się, czy jest szansa na przyjęcie na dane oddziały i jakie mają być moje następne kroki.
Wysłałam wszystkie badania, ubezpieczenia, podanie zawierające wykaz oddziałów, godzin i zakres dat, w których jestem skłonna przyjść na dyżur oraz skierowania do dyrektor szpitala. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi zgłosiłam się do dziekanatu z prośbą o przygotowanie umowy, którą muszą podpisać obie strony, a po jednym egzemplarzu zostaje w każdej z jednostek.
Zanim dziekan podpisał moje dokumenty, zdążyłam pojechać na majówkę do domu. Później okazało się, że umowę muszę odebrać osobiście, więc pojechałam specjalnie do Warszawy (przy okazji przywożąc rower 💖), tego samego dnia wróciłam do Bielska, dwa dni później zawiozłam dokumenty do szpitala i znowu pojechałam do Warszawy, już na zajęcia. Jeden egzemplarz umowy odebrali i wysłali mi pocztą rodzice. Nie mają ze mną łatwo. Kolejnym krokiem będzie spotkanie się z oddziałową, aby ustalić konkretne daty dyżurów i pojawienie się na nich, ale to po sesji.
Na zakończenie praktyk na danym oddziale zbieramy podpisy w książeczkach (w kilku miejscach, żeby nie było za łatwo) i na skierowaniach. Skierowanie składamy w dziekanacie i voilà! Praktyki indywidualne zaliczone!