poniedziałek, 25 listopada 2019

Półtora miesiąca za mną!

Czas leci bardzo szybko. Mam wrażenie, że dopiero wczoraj szłam zestresowana na Adapciaka, a już mam skończone dwa seminaria i ćwiczenia;. pedagogikę, podstawy pielęgniarstwa i biofizykę. Aż dziwnie będzie kończyć w środę i czwartek o 13. A seminaria z technik kończą się już w tym tygodniu (piątek będzie do 10:15!)

Ten weekend jest moim drugim luźnym weekendem. Bez wyrzutów sumienia mogłam pooglądać serial :D I spać do południa. Nawet wyszłam z koleżanką na miasto 😁
Jedynie musiałam zrobić e-learning z POPu o laktacji, ale to całkiem przyjemne, bo to POP :D

Lubię e-learningi z POPu. Dostajemy konspekt, który uzupełniamy w trakcie słuchania, więc notatki od razu są gotowe. Szukając informacji na zadanie zaliczeniowe do laktacji (o BLW, metodzie urozmaicania diety noworodka) czułam się jak przyszła mama, takie studia :D
Dodatkowym plusem e-learningów jest to, że można je robić gdzie się chce, kiedy się chce i w jakiej pozycji się chce. Ostatnio się rozciągałam i przez to, że dużo pisania złapało mnie w pozycji sznura to baaardzo czułam pachwiny następnego dnia. Brakowało mi tego, muszę częściej wyciągać tę matę 😐

Wracając...
Jednak moim ulubionym przedmiotem są techniki położnicze i prowadzenie porodu. Ćwiczenia przede wszystkim. Tam się uczymy dokładnie tego, co będzie nam w przyszłości potrzebne. Na jednych z pierwszych zajęć mierzyłyśmy miednicę, byłam pierwszą z grupy, która mierzyła (Warto się zgłaszać, bo tylko ja zdążyłam, reszta robiła to na którchyś z kolei ćwiczeniach). Dla większości jest to przedmiot, na który uczymy się bardzo łatwo i szybko, jakbyśmy tylko powtarzały materiał.

Najtrudniejszy przedmiot? Biofizyka. Bardzo trudno ją zrozumieć. Ale zdałam 😂

Najcięższy przedmiot? PP, bez dwóch zdań. Byłyśmy pytane prawie całe 2h15min., same musiałyśmy opracować zagadnienia i naprawdę trzeba było umieć i rozumieć temat. Zajęcia kończyły się egzaminem na zaliczenie. My miałyśmy pół na pół, otwarte i zamknięte, ale był do napisania. Tym bardziej, że jak się kuło co tydzień, to wiele zostaje w głowie. Więc w sumie wyszło nam to kucie na dobre :D

Co do wykładów, to wiele zależy od prowadzącego. Mogą być takie cudowne jak POP z naszą ginekolog, lub wręcz odwrotnie. Ja na wykłady chodzę. Dwa razy zasnęłam, przyznaję się. Dwa razy robiłam krzyżówki (Znak rozpoznawczy mojej grupy seminaryjnej😂) i  raz sudoku. Próbowałam słuchać, naprawdę, ale mój organizm odmawiał posłuszeństwa. Nie jestem do końca pewna, czy wykłady są obowiązkowe, ponieważ na anatomii usłyszeliśmy, że nie, ale kiedy indziej, że tak. W każdym razie, na niektórych wykładach leci lista, szczególnie, gdy jest nas mało.

Powoli zbliżają nam się kolejne zaliczenia; angielski (ustnie i pisemnie), anatomia i POP. No i kolokwia z technik i  mikrobiologii. Dlatego wszystkie jesteśmy bardzo wdzięczne za chwilę luźniejszą :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz