środa, 8 lipca 2020

Student on-line

Przez ostatnie 4 miesiące brakowało mi normalnych zajęć na uczelni. Niby siedziałam w domu całe dni, a tak naprawdę nie odchodziłam od laptopa. Moje stawy krzyczały o wymianę, mata patrzyła na mnie z wyrzutem, a oponka rosła 😂 Na szczęście dla mnie wakacje zaczęły się już 18 czerwca o 11:40, więc przyszedł czas, by zacząć na nowo, regularnie się ruszać 💪.


Jak wyglądała moja nauka w czasie zawieszenia zajęć?
Dziwnie. Na pierwszym roku na WUM-ie zajęcia są głównie teoretyczne. Dlatego przerzucenie seminariów i wykładów na platformę e-learningową nie zrobiło nam jakiejś wielkiej różnicy. Oczywiście nie obyło się bez problemów i niedomówień, ale generalnie było okay. Dostaliśmy prezentacje, karty pracy do uzupełnienia i wysłania. Gorzej z praktycznymi ćwiczeniami. Mojej grupie z podstaw pielęgniarstwa został jeden temat do zrealizowania, wenflonowanie i ewentualnie ćwiczenia procedur "na sobie", a nie na manekinach. Dostaliśmy materiały z teorii, ale to jednak ciągle nie to samo. Zajęć z technik nam bardzo szkoda, a przepadło nam ich sporo. Moją grupę ominęły też pierwsze zajęcia z szycia. Trzeba przyznać, że nasze kochane położne starały się jak mogły, by zajęcia on-line były ciekawe.

Większość materiałów i zajęć odbywała się na naszej platformie do e-learningu. Część prowadzących "spotkała się" z nami na Microsoft Teams lub Zoom. Wstawałam 20 minut przed rozpoczęciem, robiłam śniadanie i słuchałam jedząc. Na szczęście nie musieliśmy włączać kamerek... 😂


Potem przyszedł czas na zaliczenia on-line. Z tego co wiem, to uczelnie rozwiązywały ten problem w najróżniejszy sposób. Jedni zdawali przedmioty w formie ustnej, inni musieli mieć włączone kamerki podczas pisania, a jeszcze inni mieli ograniczenia czasowe i brak możliwości powrotu do pytań. WUM należy do tej ostatniej grupy. Nie znoszę zdawać ustnie, więc bardzo mi ta forma odpowiada. Pytania były w formie testowej, jednokrotnego, wielokrotnego wyboru.
Nie da się podejść do takiego zaliczenia nic nie umiejąc, licząc, że coś się pokojarzy. Trzeba się przygotować jak do normalnego zaliczenia stacjonarnego, czasu jest niewiele, średnio minuta na pytanie, z TPiPP prawie mi brakło czasu.
Udało mi się wszystko zdać, nawet dostałam całkiem ładne oceny.


Zdawanie zaliczeń, egzaminów w dresie, piżamie (zależnie od godziny) jest co najmniej zabawne.
Jakie są minusy zaliczeń on-line? "Wyrzucający" system, zrywający Internet. Na szczęście tylko raz, na 6 zaliczeń, system nie chciał mnie "wpuścić" do zakładki z testem. Wiem, że dziewczyny z innych grup miały więcej problemów, a najgorzej było, gdy system nie współpracował w momencie zakończenia i wysyłania testu. Mnie za to zrywał się Internet podczas spotkań on-line. Dlatego na zaliczenia podpinałam się pod kabelek z rutera. Działało.
A z jakich przedmiotów zaliczenia zdajemy w formie testów w semestrze letnim? Z:
  • Angielskiego
  • Dietetyki
  • Fizjologii (dopuszczenie do egzaminu)
  • Anatomii II zakres
  • Epidemiologii
  • TPiPP
  • Filozofii (bez ograniczenia czasowego 💖)
Następny etap mojej edukacji to praktyki on-line. Nie da się tego napisać, zachowując poważny wyraz twarzy. W takich czasach przyszło nam żyć i się kształcić. Mam nadzieję, że prawdziwe, stacjonarne praktyki w następnych latach będą w większej ilości, by nadrobić braki z tego roku.

Dostaliśmy na platformie e-learningowej dużo materiałów do przyswojenia, część z nich to powtórki z materiału, który został przerobiony wcześniej. Do części zajęć dostaliśmy również opis przypadku. Mimo tej przedziwnej formy, podobały mi się zajęcia. Część prowadzących nas odpytywała "na luzie", część po prostu z nami rozmawiała na dany temat. Oczywiście wolałabym mieć praktyki stacjonarnie, naprawdę coś robić, być w szpitalu, a nie tylko siedzieć zafascynowana z rozdziawioną buzią oglądając filmiki z porodu i słuchać opowieści szpitalnych.

Podzielone byłyśmy na grupki ćwiczeniowe, maksymalnie po 7-8 osób. Tym razem kamerki musiały być włączone (przynajmniej jedna/dwie na grupę, ale my solidarnie włączyłyśmy wszystkie razem). Mój kot oczywiście nie przepuścił okazji zaprezentowania się innym w trakcie zajęć.


Przyszedł czerwiec, a razem z nim bardzo stresujący czas. Rozpoczęła się sesja letnia.
Przypominała mi ona zaliczenia. Odgórnie postanowiono, że nie mogliśmy wracać do poprzednich pytań (nad czym bardzo ubolewałam), na jednej stronie wyświetlały się 3 pytania, a czas ograniczony był do średnio 1min/1pytanie. Uważam, że to mało czasu, ale mogło być gorzej.
Uświadomiła nam to sama uczelnia, gdy pewnej niedzieli przekazano nam informację o skróceniu czasu do 40s/1pytanie i wyświetlaniu 1 pytania na stronę. Powodem była nieuczciwość studentów i nieanonimowy donos. Takim oto sposobem egzamin składający się ze 100 pytań zamiast trwać 1h 40min, trwał 67minut. Naszej starościnie udało się przesunąć naszą sesję na początek czerwca, dzięki czemu ta zmiana nas nie dotyczyła (dotyczy niestety wrześniowych poprawkowiczów 😓).
W sesji letniej, na pierwszym roku zdaje się 4 egzaminy:
  • Fizjologię
  • Psychologię
  • Anatomię
  • POP
POP to najprzyjemniejszy egzamin z całej sesji (mimo, że skończyłam go zaledwie 1,5 minuty przed czasem). Pytania nie były łatwe, ale zakres materiału prawie w całości został powtórzony na "praktykach", przez co nie były również trudne. Zaskoczyły mnie pytania ze sterylizacji. Okazało się, że zwiedzanie w trakcie zajęć w pierwszym semestrze miejsca do sterylizacji, to nie była wycieczka krajoznawcza 😂.
Psychologia była całkiem w porządku. Prawie wszystkie na roku dostałyśmy 4 lub 4,5.
Pytania z fizjologii i anatomii były trudne. To, w połączeniu z krótkim czasem wyznaczonym na odpowiedź, było zdecydowanie niesprzyjające i "załatwiło" prawie 40 z nas możliwość napisania egzaminu w formie on-line jeszcze raz, we wrześniu 😶.


Rozpoczęły się wakacje, bardzo podobne do tych poprzednich. Niestety. Brak praktyk, siedzenie w domu/na ogrodzie, szukanie nowego mieszkania, czytanie zaległych książek, oglądanie seriali i filmów. W sumie, to nie powinnam narzekać, ponieważ nawet jeśli nie mogę uczyć się praktycznie mojego zawodu, to przynajmniej porządnie odpocznę. A do tego mam więcej czasu na pisanie! 😀

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz