Podczas wakacji przed pierwszym rokiem, oglądnęłam 8 dostępnych wówczas sezonów i przepadłam. Z każdym odcinkiem coraz bardziej czułam, że położnictwo to to, co chcę robić w życiu.
Historia serialu odbywa się w angielskim miasteczku Poplar, w latach 50 i 60. Pierwsze 3 sezony były luźno oparte na książce Jennifer Worth "Z pamiętnika położnej" (którą również mam ochotę przeczytać, ale nie mogę jej znaleźć po polsku).
Początkowo główną bohaterką jest Jenny, trzy inne położne oraz siostry zakonne, które również pracują jako położne. Obserwujemy ich prywatne perypetie, wzloty, upadki.
Serial uwzględnia wiele wydarzeń i innowacji w dziedzinie medycyny, które naprawdę miały miejsce. Mam na myśli na przykład zakazanie używania Talidomidu, wprowadzanie obowiązkowych szczepionek, stopniowe przenoszenie się porodów z domów do szpitali, wprowadzenie w obieg pierwszych tabletek antykoncepcyjnych, niebywale niebezpieczne i liczne problemy związane z praktykowaniem nielegalnej aborcji. Poruszane zostają również problemy społeczne, np. alkoholizm, niepełnosprawność umysłowa, rasizm.
Muszę przyznać, że nie raz (prawdę mówiąc, bardzo często) zdarzyło mi się wzruszyć podczas oglądania. Na prawie każdy poród reaguję tak, jak studentki położnictwa zazwyczaj reagują na pierwsze porody zobaczone na żywo.
Dodatkowym atutem serialu są stroje! Lata 50 to moda dla mnie. Próbuję sobie "przemycać" do własnej garderoby elementy pasujące właśnie to tamtych czasów. Rozkloszowane spódnice i sukienki są moimi ulubionymi elementami. W latach 60 przestałam się odnajdywać, ta moda zawsze była dla mnie troszkę zbyt ekstrawagancka. Lubię czasami sobie wrócić do pierwszych sezonów i popatrzeć na sukienki Trixie, czy Jenny. Są śliczne.
Ścieżka dźwiękowa też jest cudowna. Youtube już mi sam proponuje powrót do odsłuchania jej.
Serial ma obecnie 9 sezonów, kręcony jest następny (mimo pandemii, świąteczny odcinek powstał zgodnie z planem!). Mam nadzieję, że serial będzie emitowany jeszcze długo. Z powodu nawału nauki i zajęć (i tego, że święta się zbliżają), odłożyłam sobie część odcinków na później. Zazwyczaj włączam sobie odcinek, gdy jest mi źle i mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie. Przypominam sobie wtedy dlaczego studiuję, co studiuję, znajduję jakieś nieodkryte pokłady motywacji do dalszej pracy i nauki mniej lub bardziej przyjemnych przedmiotów.
Całym położniczym serduszkiem polecam ten serial wszystkim, a przede wszystkim tym, którzy studiują, lub planują studiować medyczny kierunek.
Wesołych Świąt!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz