sobota, 4 stycznia 2020

Święta, święta i po świętach

Nawet nie wiem, kiedy te dwa tygodnie spędzone w domu minęły. Sielanka, pełne rozleniwienie, swoje własne łóżko i cudowna atmosfera rodzinnego domu. Powiem Wam, że dopiero w dniu wyjazdu zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi tego brakowało i jak bardzo będę za tym tęsknić.

Święta były cudowną odskocznią. Głowę zaprzątały mi lukrowane pierniczki, ubieranie choinki, świąteczne sweterki i po prostu wszystko, co ze świętami związane. Nawet udało mi się przeczytać książkę, która nie jest podręcznikiem! W tym roku przerwa świąteczna wypadła w taki sposób, że wolne miałam aż 19 dni. To już mnie chyba nie spotka w mojej edukacyjnej karierze. Ale dzięki tak długiej przerwie mogłam pomalować i przedłużyć paznokcie 😁. Wyglądają ślicznie i estetycznie, ale po 3 miesiącach bardzo krótkich paznokci ciężko mi się przestawić na funkcjonowanie w innych. Taki już los położnej 😛.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym się po drodze nie rozchorowała 😑.Wigilię spędziłam ze stanem podgorączkowym i dwa dni przed wyjazdem też leżałam bez siły do czegokolwiek. "Bardzo" to motywuje do samotnego powrotu do smutnej i małej dziupli...

Drugim powodem, dla którego nie chciało mi się wracać, jest nauka. Nie potrafię już się uczyć w domu. A przynajmniej bardzo ciężko mi to idzie. Jakoś mi dziwnie zamknąć się w pokoju, gdy w salonie siedzą moi rodzice i przytula się do mnie mój kot. Warszawa jednak kojarzy mi się z nauką, ciężką pracą, a dom z przyjemnościami i labą.

Jednak nie było tak, że w ogóle nie zaglądnęłam do książek. Choć bardzo tego chciałam, to nie ten typ studiów, na których mogłabym to zrobić. Grzecznie zrobiłam kilka e-learningów z biochemii i pouczyłam się trochę technik. Nie jest to tyle, ile sobie zaplanowałam, ale zawsze coś do przodu. Po prostu najbliższe 3 dni nie będę spać do południa i kłaść się z filmem o 18. A potem się zobaczy. Ale jestem dobrej myśli. Nawet jak sobie pomyślę o tym, jak trudny i obszerny jest materiał z biochemii, mikrobiologii i parazytologii. Zabawne, że najbardziej się obawiam przedmiotów, które w przyszłości nie będą mi bezpośrednio w pracy potrzebne (pośrednio pewnie tak, ale to się jeszcze okaże i pewnie tego nawet nie zauważę). Ale z jakiegoś powodu nie studiuję ani biochemii, ani mikrobiologii 😁. Mam inne talenty 😂.

Każdy kiedyś zaczynał. Każda położna, znana, czy mniej znana, zaczynała tak jak ja, ucząc się czegoś zupełnie nowego i trudnego. Skoro one dały radę, to dlaczego ja miałabym nie dać? 😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz